przecież to się nie wyklucza. mogą naprawdę wysyłać towar, a dane klientów przekazywać służbom w ramach programu Lodówka. tak działają służby. pisali o tym Kuba Paczyński i Łukasz Jędrzejczak
Nie mogą nawet gdyby chcieli. Założę się za to, że nie tylko nie chcą, ale wręcz potajemnie współpracują z pewnymi służbami dając pełne dostępy do samodzielnego monitorowania i filtrowania wszystkich zawartości wedle uznania, tak jak robi to od dawna na przykład Hyperreal czy Karachan (przy czym warto zaznaczyć, że nie wykorzystuje się tego do ścigania ćpunów, dilerów, zboczonych stulejek, czy hejtów).
Jeśli chodzi o Hyperreal, Karachan (i wiele innych dziwnych miejsc) to bez wątpienia udostępniane fotokopie akt poważniejszych spraw toczących się przeciwko ich użytkownikom. Wspólnym mianownikiem są bardzo niejasne, skomplikowane lub całkiem błahe powody wszczęcia od samego początku bardzo szeroko zakrojonych śledztw, przez dziwne wydziały prokuratur, listy świadków liczące kilkadziesiąt osób, gdzie absolutnie wszyscy kończą w charakterze podejrzanych, a większość z postawionymi aktami oskarżenia, nie mające uzasadnienia powody odrzucania wniosków podejrzanych o dostęp do akt na etapie śledztwa, zażalenia w sprawie których terminy posiedzeń sądowych są wyznaczane na dziwnie odległe terminy, masowo stawiane zarzuty z dziurawych paragrafów kodeksu karnego, bubli prawnych - można wymieniać godzinami bo w zasadzie wszystko jest tam kompletnie nietypowe. Razi w oczy precyzja działania służb wskazująca jednoznacznie na bardzo rzetelne źródła posiadanych przez nich informacji na temat kompletnie niepowiązanych ze sobą osób, co w ogóle nie ma odzwierciedlenia w zeznaniach, protokołach przesłuchań i ogólnie całych aktach, które wręcz sugerują jakoby służby działały spontanicznie, nawet po omacku. Fizycznie nie ma takiej możliwości, żeby takie rzeczy mogły się odbywać bez pełnych dostępów, tajnej współpracy z administracją i długotrwałego monitoringu.
___
Te osoby są przejmowane przez służby do dalszych działań. Istnieje tak zwana "Lodówka" - baza danych zawierająca zdeanonimizowane osoby tego typu i nie dające się podważyć dowody na ich działania. W razie potrzeby zasoby "Lodówki" są uzupełniane o nowe dane dotyczące tych osób (bo zapisaniu w "Lodwóce" wszystkie mechanizmy sieciowej inwigilacji pracują w trybie czarnej listy i wszelkie ślady cyfrowe dotyczące tych osób są rejestrowane). W momencie kiedy służby potrzebują tak zwanego "operatora", czyli sterowanej osoby z danego środowiska, nie będącej pracownikiem służb, "Lodówka" jest otwierana, kandydat na operatora odwiedzany i otrzymuje on propozycję nie do odrzucenia. W ciągu kilku lat mojej pracy z "Lodówką" ani razu nie spotkałem się z przypadkiem, by kandydat odmówił. Alternatywa to zawsze uwięzienie jako terrorysta lub pedofil, czyli w praktyce wyrok śmierci.
"Operator" musi nierzadko - tylko z minimalnym wsparciem służb - budować "cyberpodziemie", tworzyć fora, chany, oferować gotowe do użycia "narzędzia bezpieczeństwa", rozpoczynać "wywrotowe" tematy na "deskach" i ogólnie uwiarygadniać się w darknecie. W razie potrzeby otrzymuje wsparcie legendujące w postaci głośnych ataków DDoS na fora, ataków werbalnych "wkurwionych policjantów" i podobne formy pomocy. Uruchamiani są też "narratorzy", czyli persony sieciowe prezentujące łatwe do uwierzenia interpretacje działań wsparcia dla "operatora". Taki narrator podpowie życzliwie, że "wkurwieni policjanci" na danym forum na pewno oznaczają, że osoba-cel ich ataków (czyli tak naprawdę "operator") jest prawdziwie groźnym wywrotowcem. Po fazie legendowania jest faza "odłowu" - forum/chan/deska pracują nad wyłowieniem prawdziwych celów - po czym gdy są możliwe aresztowania lub przeniesienia do "Lodówki" - takie miejsce w sieci jest likwidowane (np. pod pozorem braku funduszy, ataków DDoS, znudzenia) i cały cykl rozpoczyna się na nowo w nowym miejscu. Najlepsi "operatirzy" z "Lodówki" otrzymują zezwolenie na pracę pod stałymi nickami w sieci, które stały się już ich marką, pomocną w działaniach operacyjnych."